Teraz, gdy już zajawiłem powagę sytuacji, mogę przejść do konkretów. Od czego można się uzależnić?...
Nie uwierzycie, ale od tego można się uzależnić
Przeczytaj
Serwis, nazywany „największą listą życzeń na świecie” póki co, eksperymentalnie, bo jedynie w 13 sklepach całej sieci na terenie Stanów Zjednoczonych, wykorzystała firma Nordstrom-producent odzieży, butów i wszelkiego rodzaju dodatków. Na wybranych produktach umieszczone zostały specjalne przywieszki, które informują klientów o tym, jak bardzo są one popularne wśród internautów, śledzących profil Nordstrom na Pinterest (ok. 4,5 miliona obserwujących-liczba robi wrażenie, patrząc na „osiągi” najlepszych polskich marek w tym serwisie).
Popularność w tym przypadku oznaczała najczęściej przypinany do prywatnej tablicy użytkownika produkt marki Nordstrom. Im więcej „przypięć”, tym bardziej popularny produkt i tym większa szansa, że w fizycznym sklepie, przy nim własnie znajdzie się specjalna metka z logo Pinterest.
Ciekawe połączenie trendu „Online-Offline” oraz rekomendacji, bazującej na opiniach innych osób, często o podobnych gustach. Z jednym tylko mam problem. Jakim cudem sprzedaż produktów ometkowanych Pinterestem może wzrosnąć, skoro żadna kobieta nie kupi i nie ubierze czegoś, co właśnie kupiła jej znajoma lub czegoś, co jest ogromnie popularne wśród szerokiej grupy klientek.
Co z postawą kobiet pt. „Nie kupię tego, bo widziałam to już u innej/na innej”? Kobiety proszone o pomoc w rozstrzygnięciu tego dylematu, kobiety, pomóżcie! :)